Nie było z czego robić sensacji, nie było czym się chwalić. Lecz politycznej większości było na rękę pokazać nasz marsz jako stan wyjątkowy, zamiast wydać trochę kasy i zdusić zapędy bojówkarzy w zarodku. Bezsensowna agresja i parodia patriotyzmu znów stały się wizytówką narodu. A chyba pora się zastanowić również nad tym, skąd w naszym kochanym słowiańskim ludku tyle frustracji…