„W imię…” Małgorzata Szumowska
Chyra zachwyca, hipnotyzuje. Świetni są też Kościukiewicz, Ostaszewska, Simlat, Schuchardt. „W imię…” to najlepszy obraz Szumowskiej. Ale też przykład zmarnowanego potencjału. Niewiele zabrakło, by autorka zdała test artystycznej dojrzałości, wytrąciła swoim przeciwnikom wszystkie argumenty. A tak złośliwi znów zarzucą jej przede wszystkim mistrzostwo autopromocji.