„Magia w blasku księżyca”, Woody Allen
Jeśli reżysera, mimo podeszłego wieku, wciąż stać na perełki w rodzaju „O północy w Paryżu”, dlaczego mamy mu wybaczać potknięcia takie jak „Magia w blasku księżyca”? Tylko dlatego, że go lubimy? Że i tak miło się to ogląda? Że już się do „wakacyjnych” premier Allena przyzwyczailiśmy? Ja (chociaż fani z pewnością mnie nie posłuchają i nie do końca się zawiodą) odradzam.