Mam teorię, że ludzie dobierają się w pary homoseksualne z wygodnictwa, ponieważ przedstawiciele tej samej płci mają ze sobą więcej wspólnego. Mężczyźni rywalizują ze sobą inaczej niż kobiety. Jest odmienna wrażliwość, poziom potrzeb emocjonalnych, priorytety, temperament. Rozczarowani relacją „naturalną”, która wymaga kompromisów i wyrzeczeń, sięgamy po owoc zakazany. To swego rodzaju pójście na łatwiznę.