Solidarność jajników razy trzy
Kawiarniany ogródek przy Marszałkowskiej w Warszawie, dzień powszedni, 11.00 rano, apogeum lata, rozkoszne pocałunki słońca. Z dwunastu drewnianych stołów zajęte tylko dwa. Ja z psem, a kawałek po przekątnej – cztery zadbane dorodne laski po dwudziestce, całe w pumach, nikach, rajbanach i kalwinach klajnach, opalone, ze złotymi końskimi ogonami do tyłków. Za ogrodzeniem na chodniku maleńka starowinka sprzedaje na szmatce pięć główek czosnku...