Mam mieszane uczucia. Jedyny bezgrzeszny seks to ten po ślubie kościelnym i służący prokreacji, tak? A jednocześnie aborcja po gwałcie jest większym grzechem niż sam gwałt… Ja tego nie ogarniam, sorry. Nawet legalne mężatki mają problemy psychiczne z wychowaniem nowonarodzonego dziecka, dużo się o tym mówi. Jak ma pokochać i wychować swoje dziecko kobieta zgwałcona, zdana na siebie i na sprzeczne oceny sąsiadów? Założę się, że ofiary gwałtu chodzą do spowiedzi. A sprawcy? Jeżeli Franciszek nie wyjaśni mi tego podczas Dni Młodzieży w Polsce, to czy doczekam w ogóle Papieża, który mi te sprzeczności wyjaśni?