„Nic mnie tak nie wyprowadza z równowagi, jak mówienie do dojrzałych kobiet "dziewczynki". Nie ma w tym ani czułości ani żartu. Jest za to dużo lekceważenia. I tak dobrze, że nie niuńce, nie cipulki, nie laseczki. Wkurzają też mnie żabki, kotki i słoneczka. Toleruje określenie "nasze dziewczyny", bo przywraca młodość, takie sformułowanie partyzancko – narzeczeńskie.”