Dla mnie Europa to nie są ładnie podświetlone mosty, wygadani kandydaci w zgrabnych garniaczkach ani płatne autostrady, podzielone dla ułatwienia na 25-centymetrowe kawałki. Dla mnie „Europa”, chełpiąca się od zawsze dziedzictwem kulturowym i wyższością nad resztą kontynentów, to w obecnej postaci koszmarna wiocha, gdzie głupie baby nie wiedzą, jak zabezpieczyć się przed ciążą, ale wiedzą, gdzie zakopać niechciane dzieci.