Nie obchodzą mnie protesty rolników, górników czy też nauczycieli. Może ci ludzie mają nawet rację. Ale co mi do tego? Awantura o in vitro również niewiele mnie interesuję, gdyż posiadam zdolności rozpłodowe, co już udowodniłem w praktyce. Zresztą, nie chcę mieć więcej dzieci. Głód i wojny w Afryce owszem, nie powinny mieć miejsca, lecz nie uważam bym był cokolwiek winien temu kontynentowi. Nie mam zdania na temat globalnego ocieplenia, lecz nie życzę sobie by mój rachunek za prąd wzrósł choćby o złotówkę z tytułu walki z tym zjawiskiem. Holandię zaleje? Niech martwią się tym w Amsterdamie. Nie obchodzi mnie walka z aborcją ani walka o prawo do aborcji, uznaję słuszność sprawy mniejszości seksualnych, lecz nie zamierzam kiwnąć nawet palcem. Innymi słowy, mam za nic sprawy wielkiego świata. Uważam, że to postawa zdrowa, mądra i szlachetna. Wszyscy powinni myśleć w ten sposób.