Skąd u mnie kompleks kurtyzany?
Niedługo trzydziestka, a jestem sama. Nigdy nie byłam z nikim dłużej niż kilka tygodni, czyli to się właściwie nie liczy. To przelotne znajomości. Nie rozumiem tego tym bardziej, że pochodzę ze zwykłej, tradycyjnej rodziny, w której nie było problemów. Rodzice kochali się wzorcowo, nas też. Nie było żadnych ekscesów, które nastawiłyby mnie negatywnie do mężczyzn. Myślę nawet, że wychowana przy trzech braciach znam ich i rozumiem lepiej, niż np. jedynaczka. I mam wielu przyjaciół. Ale nie spotkałam miłości.