W dużych miastach można zaobserwować epidemię dysleksji. I tak w Krakowie już co czwarty uczeń ma orzeczenie, we Wrocławiu - co piąty. Rekordy bije Warszawa, gdzie ok. 30 proc. dzieci to dyslektycy. Czym mniejsza miejscowości, tym mniej orzeczeń. Problem jednak w tym, że i tam są dzieciaki z tym zaburzeniem, ale najczęściej nikt się nimi nie zajmuje.