Sylwek zachorował na syf!
Nie wiem, co się stało naszym miastom, samorządom, wreszcie – naszej polskiej cyganerii! Przerzucaliśmy kanały z Wrocławia na Katowice, Kraków, Gdańsk i z powrotem, a oczy robiły się nam coraz bardziej okrągłe, a uszy - zwiędnięte… Żenada i kompromitacja! Nie wiem, może mieszkańcy miast, obecni na tych „zabawach” bezpośrednio, mieli lepszy „odsłuch” sytuacji muzycznej. Ale pozostaje jeszcze wizja i „dowcipne” przerywniki konferansjerów… Nasi artyści chyba się już wypalili, a najlepsi to raczej zostali w domu, zaśpiewali na prywatnych przyjęciach jako gwiazdy lub pojechali na narty, i takiego wyboru gratuluję.