Od narodzin drugiego dziecka nie byłam w rodzinnym domu, nawet na święta. To już dwa lata. Od kiedy runął mit o stabilności zawodowej i spodziewanym bogactwie mojego męża Holendra. Boli mnie to, że jesteśmy pomijani. Każdy ma prawo do wyboru własnej drogi, tylko nie my? Nasze życie jest zbyt szokujące? W czym?