Dlaczego nie dostrzegamy ciężarnych kobiet w komunikacji miejskiej?
„Jasne, maciorki, tylko wam ustępować, cackać się z wami i pobłażać na wasze fochy i humorki. Ciąża to nie choroba, nie róbcie z siebie sierotek niedorajdy. Kobieta jest naturalnie przystosowana do tego, a wy robicie wielkie halo, jakby to był stan wyjątkowy!”. Kobieta w ciąży jest niewidzialna w komunikacji miejskiej. Dlaczego ludzie nie reagują na stojącą nad nimi ciężarną i odwracają wzrok? Czy wynika to z przepisów, czy z braku dobrego wychowania i empatii? Kto najczęściej oddaje swoje miejsce? A czyje zachowanie jest wielkim zaskoczeniem?