Pochwała puszystości czy kult szczupłości?
Widziałam mnóstwo osób płci obojga i w różnym wieku, bez ubrania i ze znaczącą nadwagą. I twierdzę, że trzeba by zawrócić Nil kijem, by widoki te uznać za piękne. Przykro mi. Nie dostrzegam piękna w zwisach nad kolanami, zwałach brzucha zasłaniających genitalia, monstrualnych piersiach (także u mężczyzn) czy galaretowatych, tłustych ramionach. Nie widzę go i już! Jest dla mnie w otyłości coś pospolitego i nieeleganckiego – a szczególnie w gigantycznych, wyeksponowanych pupach i biustach.