Pod każdym artykułem na temat karmienia naturalnego zapisane są prawdziwe słowne wojny, jad sączy się przez kable, a frustracja wylewa się z komentarzy. W pewnym momencie nie chodzi już o karmienie piersią, ale o prawo do decydowania o sobie, swoim dziecku, ciele, o wolność. A ja się zastanawiam, jak do tego doszło? W którym momencie wmówiono nam, tak bardzo skutecznie, że mamy do wyboru karmienie piersią albo proszek z paczki? Jak to możliwe, że zdrowie dziecka stało się teraz wyborem? Czy za chwilkę będziemy wybierać między porodem naturalnym i cesarką (to już zaczyna się dziać)? A może między własną ciążą a skorzystaniem z surogatki? Tak dla kaprysu, bez wskazań medycznych. Nie chcę urazić mam, które nie karmiły, bo nie mogły, z różnych przyczyn, nie oceniając ich wagi, nie stawiając fizjologicznych przyczyn wyżej nad psychicznymi. Tak bywa i świat się kręci dalej, to dla takich matek stworzono mleko modyfikowane. Według statystyk jest ich 4% na całym świecie (tych, które nie mogą karmić z przyczyn fizjologicznych). Poza tym karmienie dziecka to tylko jeden z elementów rodzicielstwa. Chciałabym jednak wiedzieć, dlaczego część kobiet, w pełni zdrowych (zakładam, że również psychicznie) już w ciąży podejmuje decyzję, że będzie karmić MM. Jest to pytanie retoryczne, bo przecież żadna matka nie musi się tłumaczyć ze swoich decyzji. Czy boją się o swoje biusty, że się rozjadą, rozciągną, opadną? Fakt, że i tak może się stać, ale nie musi. Trudno odmówić matkom prawa do decydowania o swoim ciele, problemem jest jednak to, że nie chodzi tu tylko o nie same. Karmienie często wiąże się z okrojoną dietą, nie można palić fajek i pić alkoholu, może to jest problemem? Czy zwykła niechęć do karmienia naturalnego jest dobrym powodem, by przejść na butelkę? Czy można kobietom odmówić tego prawa? Przyznam się, że sama biję się z myślami. Z jednej strony karmienie piersią jest wpisane w macierzyństwo tak jak wiele innych czynności, z drugiej włos się na mnie jeży, jeśli ktoś próbuje mi coś narzucać. Czy jednak dobro dziecka nie stoi wyżej od wolności osobistej? Przecież karmienie piersią nie jest aż tak wielkim poświeceniem. Tak mi się przynajmniej wydaje, ale to oczywiście kwestia indywidualna. Czy problemem jest brak wiedzy? Chyba nikt nie wątpi w to, że mleko ludzkie jest dla noworodka najlepsze. Nie wydaje mi się, żeby w tym temacie potrzebne było jakieś szkolenie, wystarczy być na lekcjach biologii w podstawówce, żeby wiedzieć, dlaczego jesteśmy ssakami. Więc jak to jest? Rodzę dziecko, dostaję je do rąk a ono naturalnie szuka piersi i co wtedy?