×

0

„Wyspa Księżyca”, Aleksandra Ruta

„Wyspa Księżyca”, Aleksandra Ruta
Przyzwyczailiśmy się do historii, w których małżeńska zdrada doprowadza do rozpadu związku. Bo dzisiejsze media bardziej interesują się kłótniami, sporami i złośliwościami niż zażegnywaniem sporów. Podobnie dzieje się we współczesnych powieściach obyczajowych, w których kobiety i mężczyźni stają po przeciwnych stronach barykady, starając się na siłę „przekonać” partnera, że to właśnie z nim jest coś nie tak. Na szczęście powieść Aleksandry Ruty Wyspa Księżyca prezentuje inny punkt widzenia, udowadniając, że małżeństwo to nie instytucja skazana na porażkę. Wprost przeciwnie: posiadanie aktu zawarcia małżeństwa to pretekst do tego, by nie rezygnować ze wspólnego życia z powodu głupiej sprzeczki, tylko walczyć o wspólną przyszłość.

W związku Eleonory i Jakuba wszystko – z pozoru – wydaje się być jak należy. Świetnie wykształceni muzycy, grający na skrzypcach, mają mnóstwo wspólnych tematów oraz śliczną i sympatyczną 14-letnią córkę. Jedynym problemem jest to, że Eleonora straciła pracę w orkiestrze, w której grała ze swoim mężem. I teraz nie potrafi odnaleźć się w życiu bez regularnych obowiązków. Na szczęście Kuba proponuje jej wspólny wyjazd do Szwecji, gdzie ma razem z orkiestrą dać cykl koncertów. Wyobraźmy więc sobie jej zaskoczenie, kiedy okazuje się, że Jakub w ostatniej chwili rezygnuje z występów i zatrudnia się przy połowach ryb (argumentem były większe pieniądze). Pomysł całkowicie niewiarygodny, ale facetom właśnie takie pomysły często przychodzą do głowy. W każdy razie Eleonora pod dwóch dniach pobytu w Szwecji wraca do Polski, wściekła na męża do granic możliwości. A kiedy na horyzoncie pojawia się gorący Latynos Javier Gonzales, z którym kiedyś, w czasie studenckiego wyjazdu do Peru, Eleonora nawiązała romans, jej związek z Jakubem stoi pod znakiem zapytania. Co jest oczywiste, skoro nasza bohaterka wciąż skrycie kocha przystojnego Peruwiańczyka, a ten przyjeżdża do Polski jako wybitny (i wciąż atrakcyjny) specjalista od słowiańskiej mitologii.

Eleonora jest w stanie zrobić coś równie szalonego, co jej mąż. Tylko czy Javier ma wobec niej czyste intencje? Czy chce ją zabrać do Peru dlatego, że naprawdę ją kocha? Nic w tej historii nie jest do końca pewne. Nawet to, czy Kuba powróci do Eleonory. Ale jak napisaliśmy na początku, bohaterowie powieści Aleksandry Ruty podejmą walkę o zachowanie swojego małżeństwa.

Wyspa Księżyca to powieść o ludziach, których na co dzień spotykamy gdzieś wokół nas. Mają podobne do nas problemy, identyczne marzenia i pragnienia. Co nie znaczy, że ich życie jest nudne. Aleksandra Ruta pokazuje przy tym, że każdemu czasami jest w życiu ciężko. Nigdy jednak nie można się poddawać. Czytelnicy mogą wyciągnąć z książki jeszcze jeden interesujący wniosek: małżeństwo to sztuka kompromisów. Czasami musimy zrezygnować z naszych racji i zaakceptować zdanie partnera, licząc, że kiedyś on/ona zrobi to dla nas. Co nie znaczy, że nie należy się sprzeczać. Jak twierdzą specjaliści, kłótnia oczyszcza niezdrową atmosferę między partnerami. Lepiej jest powiedzieć (nawet głośno) to, co się myśli, niż dusić to w sobie przez kilka lub kilkanaście lat, a później oszaleć lub zdecydować się na rozwód. Dzięki wybaczeniu można zyskać coś znacznie bardziej wartościowego: szczęście, spokój, bezpieczeństwo i bezcenny uśmiech dziecka. Dlatego powieść Wyspa Księżyca idzie pod prąd dzisiejszym modom, preferującym szybkie rozwody, krótkie związki i brak odpowiedzialności za partnera. Takiej propozycji literackiej warto się przyjrzeć, weryfikując nasze poglądy na temat małżeństwa. Co ważne, autorka wcale nie próbuje nas do niczego przekonywać. Świadomie rezygnuje z moralistyki, stawiania sztucznych tez i bezsensownych pytań. Dla niej liczy się porywający nurt życia, które niesie za sobą niespodzianki. Bo dzięki nim życie nabiera wyjątkowej wartości.
Dominik Sołowiej

Znawca i wielbiciel nowoczesnych technologii. Pisze o kulturze i sprawach społecznych, od lat namiętnie krytykując dobrą i złą literaturę. Miłośnik skandynawskiego kryminału, amerykańskiej science-fiction i polskiego reportażu. Autor ponad stu artykułów popularnonaukowych, wywiadów i analiz literackich. Na co dzień dziennikarz telewizyjny i trener rozwoju osobistego. Jak przystało na rasowego humanistę, trenuje boks. Uwielbia aromatyczną kawę i - od czasu do czasu - mocnego papierosa. W wolnych chwilach słucha Nicka Cave'a. A z malarzy ceni Velázqueza za dowcip!

Poprzedni tekst autora:

„Submarino”, Jonas T. Bengtsson
Skomentuj
Trwa ładowanie...