0

Naukowcy odkryli prawdę o mizofonii

Jeśli drażnią cię odgłosy siorbania, przeżuwania, przełykania, a nawet oddychania wydawane przez inne osoby, wiedz, że nie jesteś nadwrażliwy - to coś znacznie poważniejszego. Uczeni są już pewni, co jest przyczyną irytacji z powodu nieprzyjemnych dźwięków – odmienna budowa mózgu. Takie wnioski przedstawili naukowcy z Uniwersytetu w Newcastle na podstawie najnowszych badań.

Naukowcy odkryli prawdę o mizofonii

Wszystkiemu winna jest biologia

Nadwrażliwości na nieprzyjemne dla ucha dźwięki przyjrzeli się dokładniej brytyjscy naukowcy i jednoznacznie sklasyfikowali tę przypadłość jako jednostkę chorobową. Do tej pory środowisko naukowe opierało się przed nadaniem mizofonii miana dolegliwości medycznej. Dzięki badaniom przeprowadzonym w Instytucie Neuronauki na Uniwersytecie w Newcastle pod kierownictwem dr Sukhbindera Kumara udowodniono, że mózg osób cierpiących na tę przypadłość jest zbudowany inaczej niż u osób zdrowych.

Raport opublikowany w magazynie „Current Biology” mówi jasno, że obszar mózgu, który odpowiada za przetwarzanie emocji reaguje odmiennie u osób cierpiących na mizofonię. Dodatkowo jest on inaczej połączony z hipokampem, czyli obszarem odpowiadającym za pamięć oraz z jądrami migdałowymi, w których z kolei magazynowane są wspomnienia o silnym ładunku emocjonalnym. Zmiany te dotyczą także fragmentu tkanki mózgowej zwanej „wyspą”, który jest szczególnie aktywny podczas słuchania nieprzyjemnych dźwięków.

Biologiczna pomyłka

Można powiedzieć, że w mózgu cierpiących na mizofonię dochodzi do swoistej pomyłki. Dla ich umysłu odgłosy siorbania, oddychania, tupania czy głośnego przeżuwania, są sygnałem do wprowadzenia organizmu w stan zagrożenia. To wina nieprawidłowo funkcjonującego mechanizmu kontrolowania emocji, który w następstwie tych nieprzyjemnych dźwięków, wywołuje gniew połączony z lękiem, a także symptomy takie jak: nadmierna potliwość czy przyspieszona akcja serca.

Wyniki badań mówią wszystko

Dr Sukhbinder Kumar przeprowadził badania aktywności mózgowej mizofoników, jak i osób, które nie cierpią na tę przypadłość. Zadaniem badanych było słuchanie różnych odgłosów, zaczynając od przyjemnych i neutralnych, takich jak szum padającego deszczu czy gwar zatłoczonej kawiarni, tych nieprzyjemnych, np. krzyk, płacz dziecka oraz wyzwalających zdenerwowanie – głośny oddech, mlaskanie. Reakcje mózgowe uczestników eksperymentu zbadano przy pomocy rezonansu magnetycznego. Wyniki badań były zaskakujące – obraz mózgów mizofoników, był odmienny od tego przedstawiającego reakcje mózgowe osób, którym irytujące dźwięki nie przeszkadzają.

Dzięki odkryciu dr. Kumara istnieje duża szansa udoskonalenia metod leczenia osób cierpiących na mizofonię, bo do tej pory jedyną pomocą dla nich była terapia poznawczo-behawioralna lub po prostu unikanie denerwujących dźwięków wydawanych przez osoby przebywające w pobliżu. Na razie mizofonicy nie mają wyboru – jedyną formą obrony przed drażniącymi dźwiękami dla nich są zatyczki do uszu, ale miejmy nadzieję, że w przyszłości dostępne będą bardziej skuteczne metody leczenia.

Karolina Wójciga

Skomentuj
Trwa ładowanie...