61

Jak schudłam nie mając pieniędzy

Wakacje to dobry czas, by o siebie zadbać i wrócić do formy. Mam tu na myśli pozbycie się zbędnych kilogramów, które nagromadziłyśmy podczas długich, zimowych wieczorów. Dobra wiadomość jest taka, że by schudnąć, nie potrzeba specjalnych zabiegów i pieniędzy. Wystarczy determinacja. Udowadnia to nasza bohaterka, Weronika. Być może jej przygoda z odchudzaniem zainspiruje także Ciebie?

Jak schudłam nie mając pieniędzy

Weronika (34 lata, graficzka z Olsztyna):

- Ponieważ pracuję w domu i sama wychowuję dwójkę dzieci, rzadko wbijam się w inne ciuchy niż dresy czy luźne bojówki i bluzy. Niewiele też mam czasu i chęci, by się sobie przyglądać – szukać zmarszczek, analizować zmiany w figurze. Dlatego stało się tak, że nie zauważyłam, kiedy utyłam niemal 15 kilogramów. Odkryłam to przypadkiem, w czasie świąt, w domu rodziców. Stanęłam na wagę. Opadła mi szczęka. Najpierw się zszokowałam, potem załamałam, następnie podjęłam decyzję, że muszę się ogarnąć. Zrozumiałam, dlaczego ostatnio źle się czułam; byłam ociężała, senna, myślałam wolno, niczym ćwierćinteligentka.

Ustanowiłam swój cel – minus 15 kilogramów i moje ulubione dżinsy w rozmiarze 29. Był on śmiały, jednak co z konkretami? Nie wyglądało to dobrze. Finanse nie pozwalały mi na zasięgnięcie porady profesjonalisty – dietetyka czy trenera. Oni by wiedzieli, co właściwie powinnam zrobić. Nie miałam też pieniędzy na siłownię, fitness czy nawet basen. Lipa! Nie poddałam się jednak. Wiedziałam, że muszę swoją nadwagę zaatakować dwutorowo: dieta i trening fizyczny. I co wymyśliłam?

Jak schudłam nie mając pieniędzy

Postawiłam na bieganie. O godzinie dwudziestej, kiedy tylko odrobiłam z dzieciakami lekcje i podałam kolację, włączałam im laptopy z grami, a sama zakładałam swoje stare, 13-letnie buty sportowe i oldskulowe dresy. Wybiegałam. Na uszy zakładałam słuchawki, podłączałam je pod radio - udawałam, że się relaksuję, że to czas dla mnie. Dlaczego musiałam to sobie wmawiać? Zaraz powiem.

Nie przejmowałam się tym, że poruszałam się wolno i ciężko, jak czołg (do dziś żadna ze mnie łania). Snu z powiek nie spędzał mi też fakt, że wyróżniałam się na osiedlowym wybiegu modowym, to jest trasie (bo wiadomo, teraz nie biega się byle jak, w byle czym!). Ale ja naprawdę miałam to w nosie. Byłam zorientowana na cel. I tak co drugi dzień pokonywałam 4-kilometrową trasę, zajmowało mi to niewiele ponad 40 minut. Wiem, że powinnam biegać dłużej, ale… No właśnie! Tych ale było kilka. Nie bardzo dawałam radę, szlag mnie trafiał. Każdy kilometr to była droga przez mękę, a każda minuta – minutą kryzysu. Nawet nie to, że mnie coś bolało czy nie miałam siły – ja… po prostu nie cierpię, nienawidzę biegać! To takie nudne, żmudne, męczące. Cały czas po głowie tłukła mi się też myśl, że w domu czekają na mnie dzieci, które trzeba położyć spać. Na szczęście po pierwszym tygodniu biegania zauważyłam pierwsze rezultaty – jeszcze subtelne, ale wiadomo – przy takim stopniu zapuszczenia się nie mogło być inaczej! To dodało mi sił.

Jak schudłam nie mając pieniędzy

Stosowałam też dietę – żadną wydziwioną, bardzo przystępną. Na jednym z portali, gdzie można dokonywać zakupów grupowych, kupiłam 30-dniową, wysokobiałkową (białko podkręca przemianę materii) dietę 1500 kcal (nie chciałam bardziej radykalnej, nie chcąc się męczyć bardziej niż trzeba)  i to za jedyne 15 zł (dieta do kupienia na stronie internetowej firmy dietetycznej za 70 zł miesięcznie). Spersonalizowałam ją, na ile to było możliwe – i byłam zadowolona. Spełniała moje wszystkie oczekiwania. Była smaczna, ale i prosta, że tak to ujmę, w obsłudze. Nie wymagała wyszukanych składników, a by przygotować posiłki nie trzeba było posiadać wyjątkowych zdolności kulinarnych i oceanu czasu. Co ważne – nie była kosztowna, opierała się na tym, co każdy ma w lodówce, a i sporo było zamienników. Taka dieta dla każdego. Nie zmieniłam radykalnie swojego żywienia – zmniejszyłam jedynie ilości makaronu (50 g? Jeszcze niedawno wciągałam taką porcję na raz!) i kaszy (6 płaskich łyżek? Wydawało mi się to porcją dla małego dziecka!). Do każdego z pięciu posiłków, które jadłam o określonych, stałych porach, dodawałam surowe warzywa. Dwa razy dziennie, na drugie śniadanie i podwieczorek, jadłam nabiał (kefir, jogurt naturalny). Wyeliminowałam słodycze (cukru jako takiego nie używałam już wcześniej). Wprowadziłam też do menu pieczywo (także na kolację!), którego unikałam. Jeśli kupowałam makaron i chleb – wybierałam tylko produkty pełnoziarniste, jeśli nabiał – tylko ten o małej zawartości tłuszczu.

W efekcie już w ciągu pierwszego miesiąca zgubiłam - na bank - kilka kilogramów (nie miałam wagi, przymierzałam się do dżinsów) i kilka centymetrów w obwodach (te mierzyłam skrupulatnie, choć był moment, że chciałam rwać włosy z głowy – kiedy pozbyłam się wody z organizmu, a moje ciało „się rozlało”). Po trzech miesiącach założyłam ukochane spodnie! W rozmiarze 29! W nagrodę kupiłam sobie baterię do wagi – stąd wiem, że kilogramowo także niemal osiągnęłam cel! Ważę tylko kilogram więcej, niż zakładałam. Naprawdę!

Wiem jednak, że to nie koniec. Teraz muszę na siebie uważać, dbać o siebie i się kontrolować. Zapuścić się jest bardzo łatwo, niestety później, by wrócić do formy, potrzeba wiele determinacji, potu i łez. Na szczęście nie potrzeba do tego pieniędzy, czasu czy specjalnego zaangażowania - co sprawia, że właściwie każdy może sobie poradzić z problemem wagi ciężkiej. Nadal biegam (i wciąż nienawidzę, ale na inną formę aktywności mnie nie stać) i stosuję dietę. Jem mądrze, przywiązuję – brzmi nieźle! - do tego wagę. Staram się być dla siebie dobra.

Skomentuj

Komentarze (61)

  • Janika 11.08.2015, 10:50
    Świetny artykuł, który opowiada o tym, ze hciec to moc!! Jednak dla tych którym trudno schudnac polecam poczytac tu: http:/... Więcej
    18
    9 | 9
  • gość 11.08.2015, 10:56
    JA podobnie STOSOWAŁAM NAGRANIA HIPNOSENCJA I CHUDNĘ DO TEJ PORY PO 5 kilo MIESIĘCZNIE - POLECAM I WAM bo to naprawdę skut... Więcej
    23
    6 | 17
  • gość 11.08.2015, 11:03
    podziwiam i zazdroszcze; ja jestem mistrzynią w wymyślaniu powodów, dlazcego dzis nie zacznę sie odchudzac:( zazdroszcze... Więcej
    37
    29 | 8
  • gość 11.08.2015, 11:46
    Muszę się pochwalić, jakiś czas temu dostalam od koleżanki świetny środek na wspomaganie odchudzania, nazywa się figurena s... Więcej
    67
    15 | 52
  • gość 11.08.2015, 12:01
    fajny artykuł. ja się tu się dowiedziałam jak dobrze jesć. www.sportisbeauty.pl ufam specjalistom i sportowcom, którzy coś ... Więcej
    19
    3 | 16
  • gość 11.08.2015, 12:03
    próbowałam wielu diet, które okazywały się nieskuteczne, nie mniej wynikało to raczej z braku czasu na przygotowywanie posi... Więcej
    9
    3 | 6
  • Jasia 11.08.2015, 13:53
    Brawo za determinację! Ja zaczynam przygodę z książką Natalii Gackiej "Zostań Fit nowa ty w 180 dni", na razie je... Więcej
    8
    3 | 5
  • gość 11.08.2015, 19:14
    Jak się nie ma pieniędzy to akurat żadna filozofia schudnąć :D Człowiek nie ma kasy to nie je i problem rozwiązany :D... Więcej
    68
    45 | 23
    • Lost_Soul 16.11.2015, 09:32
      Właśnie wcale nie. Dzisiaj biedni i bez kasy są grubi, bo stołują się tanio: ziemniaki, jakieś podroby czasem, paluszki ryb... Więcej
      15
      14 | 1
  • Ewa 11.08.2015, 20:43
    Sprawdźcie również wyniki głosowania internautów na najlepsze tabletki na odchudzanie, wyniki dostępne na stronie rtno.pl... Więcej
    8
    1 | 7
  • gość 11.08.2015, 21:45
    Ja też nienawidziłam biegać. Po 7 miesiącach biegania ważyłam o 15 kg mniej i mam na koncie pierwszy puchar w zawodach! Nad... Więcej
    6
    5 | 1
Trwa ładowanie...