292

Tatuaż

Tatuaż
...nie, to wcale tak bardzo nie boli. Ja zawsze sugeruję moim klientom, żeby raczej wyobrazili sobie, że są przypalani cienkim pręcikiem, niż że są nakłuwani igłą... - w dobrej wierze doradził mi Inya III (trzeci) – Inya the 3rd. Inya jest artystą rzeźbiarzem, malarzem, a przede wszytskim tautażystą specjalizującym się w tatuażu maoryskim, czyli moko. Inya, sam w części pochodzenia maoryskiego, na swoim koncie ma między innymi zaprojektowanie make-up’ów do filmu Once were warriors czy kostiumu Lucy Lawless do serialu Xena: wojownicza księżniczka. Inya ma dwóch starszych braci, również artystów. Rodzice dali wszystkim trzem synom takie samo imię - Inya i stąd Inya the 3rd, najmłodszy z braci.

Już od ponad roku nosiłam się z chęcią zrobienia sobie tatuażu według stylu i wzorów maoryskich i z wysp polinezyjskich. Nigdy wcześniej nie zdecydowałabym się na ozdobę, choćby nie wiem jak piękną, z którą już nigdy nie mogłabym się rozstać. Co jeśli mi się znudzi? Co jeśli nie pasuje do nowej sukienki? Łańcuszek, bransoletkę czy pierścionek zawsze mogę zdjąć, tatuaż to jednak rzecz permanentna i wiedziałam, że mogę sobie go zafundować tylko i wyłącznie pod warunkiem, że byłby dla mnie czymś więcej niż tylko ozdobą.

Inya, w przeciwieństwie do właścicieli innych tatoo shops, które ostatnio miałam okazje odwiedzić, ujął mnie swoja otwartością, wiarygodnościa i ciepłem. Już na pierwszym spotkaniu wytłumaczyłam Inii, co mój tatuaż ma oznaczać: strenght and flexibility, growth and creativity. Inya natychmiast zaczął kreślić coś w swoim zeszyciku i po chwili zaproponował mi pierwszy wzór - kontury będą czarne, a środek bursztynowy, trochę jak twoje włosy, a szarym wycieniujemy i dodamy głębi - po czym dodał, że pomyśli jeszcze nad wzorem, aby jak najlepiej oddawał on to, co chciałam. Po kolejnym spotkaniu tydzień później wróciłam do domu z próbnym szkicem tatuażu wokół mojego lewego ramienia, tak zwanym bandem. Przez następny tydzień bardzo uważałam, aby w czasie mycia nie zetrzeć wzoru - chciałam się na niego „napatrzeć”, oswoić się z czymś, co już do końca życia miało gościć na moim ramieniu. Musiałam upewnić się, że jest to właśnie to, czego chcę, zanim będzie za późno.

Proces tatuowania rozpoczął się od modlitwy, którą Inya zmówił w języku maoryskim. W trakcie ponad dwugodzinnego zabiegu opowiadał mi dużo o swojej pracy jak i o znaczeniu tatuażu w tradycji maoryskiej. Podobno, kiedy biali ludzie przypłynęli do Aotearoa – Nowej Zelandii, odnotowali, że wszyscy mieszkańcy, oprócz dzieci, mieli na swych ciałach tatuaże. Tatuaż po pierwsze określał, i nadal określa, przynależność do tego czy innego plemienia. Każdy szczep ma swój specyficzny i łatwo rozpoznawalny dla wszystkich rdzennych mieszkańców Nowej Zelandii styl tatuażu. W przypadku małżeństw mieszanych, gdy np. kobieta pochodziła z plemiona Tainui a mężczyzna z Ngapuhi, tatuaż ich dziecka (który mu robiono, gdy było już dorosłe) łączył zazwyczaj oba style na znak unii miedzy dwoma plemionami.

Osobisty wzór zależał również od rangi czy pełnionej funkcji tatuowanego. W tajemniczych wzorach tatuaży maoryskich nierzadko zaszyfrowana była whakapapa, czyli informacje o rodzicach, dziadach i pradziadach oraz ich godnych upamiętnienia czynach. W europejskim kręgu kulturowym odpowiednikiem whakapapy jest sztych, miedzioryt czy też obraz drzewa genealogicznego.

Nie bez znaczenia dla wierzeń maorskich jest fakt, że tusz do tatuażu wyrabiany jest z popiołu, elementu martwego - popiół tych, co przeminęli oraz ziemia, z której pochodzisz. „Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz” – jakże wiele jest wspólnej dla ludzkości symboliki i skojarzeń – pomyślałam sobie. Sam w sobie maoryski tatuaż jednak nie jest symbolem przemijania, lecz raczej unii, przenikania się przeszłości z teraźniejszością, zjednoczenia z duchami przodków, ciągłości i kontynuacji życia.

Inya tłumaczył mi, że kiedyś kobiety nie chciały wchodzić w związek małżeński z mężczyzną bez tatuażu, uważając, że jego brak oznacza, że jest on „nieprzygotowany do życia”. Mężczyzna bez tatuażu nie wie, co to ból i cierpienie i żadna kobieta nie zdecydowałaby się z nim na potomstwo obawiając się, że nie będzie on wystarczająco rzeczowy i życiowy, że będzie niestały, niewierny, nie potrafiący stanąć na wysokości zadań, jakie stawia przed ojcem rodziny życie. Man wasn’t complete without a moko - stwierdził zadumany Inya. Wykonywanie tatuażu tradycyjną metodą wiązało się ze znacznie większym bólem. Ponadto, niegdyś tatuaże pokrywały całe ciała Maorysów. Teraz obszar pokryty nimi kurczy się, ostatnio coraz częściej widuje się maoryskie kobiety z tatuażem tylko na brodzie. Mężczyźni zdobią sobie zazwyczaj ręce i ramiona, a nierzadko pośladki i uda, aż do łydek.

Inya bardzo poważnie podchodzi do swojej pracy zdając sobie sprawę z tego, że dobrze zrobiony tatuaż wcale tak łatwo nie schodzi - nawet przy użyciu lasera. Przede wszystkim jednak Inya ma świadomość tego, że podtrzymuje przy życiu jeden z bardzo ważnych elementów tradycji i kultury maoryskiej. Moko, czyli tatuaż po maorysku, oznacza jednocześnie w tym języku jaszczurkę, która w czasie swego życia zrzuca skórę, a więc przechodzi swego rodzaju transformację - w wierzeniach tubylczego ludu Nowej Zelandii nie tylko zewnętrzną, lecz również wewnętrzną. Dzisiejsi potomkowie walecznych Maorysów oraz ci, którzy wiedzą coś na temat polinezyjskiej tradycji tatuażu, zazwyczaj decydują się na ten zabieg zgodnie z tradycją, a więc przed lub zaraz po ważnym wydarzeniu mającym miejsce w ich życiu. Czasem pretekstem są 21. urodziny, niekiedy przyjście na świat dziecka. Tatuując się, dają wyraz odczuciu transformacji, podkreślają jego znaczenie i rangę.

Bolało, ale nie tak bardzo, jak się tego spodziewałam, nie tak, jak straszyli mnie przyjaciele. Dlaczego właśnie teraz zdecydowałam się na mój tatuaż? Czułam, że bardzo tego chcę i że właśnie teraz jestem gotowa. A jakie jest to „ważne wydarzenie towarzyszące”? Niedawno stałam się obywatelką Nowej Zelandii, teraz tu jest mój dom i patria.
Skomentuj

Komentarze (292)

  • elza 27.08.2003, 20:53
    Zdecydowałam się na tatuaż mając 24 lata. Wcześniej wydawało mi się to nie do pomyślenia... Nadszedł jednak moment, w któr... Więcej
    0
    0 | 0
  • poleczka 28.08.2003, 00:36
    Bardzo, naprawdę bardzo ciekawy artykuł. Nigdzie indziej bym się takich rzeczy nie dowiedziała. No ale tatuażu bym sobie ni... Więcej
    0
    0 | 0
  • olutka 28.08.2003, 10:48
    Ja nie zdecydowałabym sie na tatuaz ze względu na to ze to szpeci ciało a nie ozdabia...i jeszcze na dodatek jak sie ma 90 ... Więcej
    0
    0 | 0
  • Xavia 28.08.2003, 10:55
    Artykuł faktycznie czyta się z zapartym tchem... Tym bardziej, że od niedawna zaczęłam myśleć o przeprowadzce do Nowej Zela... Więcej
    0
    0 | 0
  • northstar 28.08.2003, 11:05
    Tatuaz pieknie wyglada na mlodym sprezystym ciele. Kiedys nawet powaznie zaczelam sie nad tym zastanawiac do momentu, gdy z... Więcej
    0
    0 | 0
  • Mag 28.08.2003, 12:45
    Tatuaz to sprawa mocno indywidualna. To sie tyczy zarowno wzoru, jak i miejsca, w jakim mialby byc. Od momentu, gdy sie zde... Więcej
    0
    0 | 0
  • człowiek 28.08.2003, 12:49
    ciało ludzkie jest piękne (oczywiście mówię o ciele zdrowym), więc dodatkowe upiększenia mijają się z celem, tatuaż ma coś ... Więcej
    0
    0 | 0
  • fantastka 28.08.2003, 13:28
    O moim tatuażu pomyślałam jeszcze w liceum. I w takiej samej formie marzyłam o nim przez 5 lat... Wtedy właśnie zupełnie... Więcej
    0
    0 | 0
  • Kaja 28.08.2003, 21:33
    Ja zrobiłam tatuaż mając 18 lat... nie żałuje tego... to była przemyslana decyzja i mój własny projekt :) I naprawde nic n... Więcej
    0
    0 | 0
  • misia25 28.08.2003, 22:46
    cześć wam wszystkim! mam 25 lat i już od dawna chciałam zrobić sobie tatuaż, ale boję się zakażenia no i chciałabym znać t... Więcej
    0
    0 | 0
Trwa ładowanie...

Pokaż więcej