42

Sekret szczęśliwych związków tkwi w różnicach?

Sokrates, wielki filozof starożytny miał bardzo szczególny sposób spędzania wolnego czasu. Całymi dniami łaził po Atenach – brzydki, pogarbiony, z nosem jak kartofel – i zaczepiał przechodniów, zadając trudne pytania. Czy jesteś mądrym człowiekiem? Jak osiągnąć szczęście? Czym jest dobro? Jak zdefiniować sprawiedliwość? I tak dalej. Gdy zagadany, miast uciec, udzielał odpowiedzi, Sokrates zadawał kolejne pytanie, związane z tym, co usłyszał. W ten sposób udowadniał kretynizm swego rozmówcy. Dopiąwszy swego, ruszał na poszukiwanie kolejnego frajera.

Sekret szczęśliwych związków tkwi w różnicach?
    
Grecy odwdzięczyli się filozofowi skazując go na śmierć, co prowadzi do wniosku, że ludzie wybaczą nam wszystko, poza ośmieszeniem. Poza tym Sokrates musiał być okropnym człowiekiem: upierdliwym, złośliwym, ślepym na uczucia innych. Dziś oskarżono by go o mobbing i wysłano do terapeuty. A jednak, wizja filozofa kręcącego się po ateńskim placu ma wiele uroku.
    
Sam postępuję podobnie. Krążę od mieszkania do loftu, z pubu dryfuję ku restauracji w poszukiwaniu zakochanych par. Pytam, jak ze sobą wytrzymują. Naprawdę jestem ciekawy, chcę wiedzieć. Moje życie osobiste to dymiące zgliszcza. Wokoło rozpadają się długoletnie pary, niesie się szelest papierów rozwodowych. Chcę poznać sekret tych, którym się udało.
    
Przypadek pierwszy, dwoje bezdzietnych czterdziestolatków. On pracuje w korporacji, bynajmniej nie na stanowisku szeregowym. Ona jest redaktorką w wydawnictwie. Nie musi tam pracować, mąż zarabia dosyć, ale chyba lubi przebywać wśród książek. Wiodą spokojne życie przedstawicieli wyższej klasy średniej. Co wieczór wypijają wino, butelka za pięćdziesiąt złotych i oglądają seriale na HBO. W weekendy odwiedzają bądź przyjmują znajomych i grają w gry planszowe. Raz do roku wybierają się na drogie wakacje. Do Chile, do Indii, do Pernambuko. Ona jest hałaśliwa, dynamiczna i rozpaczliwie łaknie akceptacji. On – borsuk w okularach, przyklejony do tabletu. Zadaję wiadome pytanie. Jak udało się przetrwać wam te dwadzieścia lat?

- Bardzo się lubimy.

Sekret szczęśliwych związków tkwi w różnicach?
    
Przypadek drugi, małżeństwo przed sześćdziesiątką, dorosły syn. On jest profesorkiem na uniwersytecie (wykłada leśnictwo, towaroznawstwo czy coś takiego), ona uczyła polskiego w ogólniaku, teraz na emeryturze. Widać, że dla męża zrezygnowała z kariery. Niemniej, jest pewna siebie, zadowolona, trochę zasadnicza. On – cichy, stłamszony, rwie się do wódeczki. Mieszkają na dwóch pokojach. Teraz im się polepszyło, ale przez lata musieli liczyć każdy grosz. Na wakacje jeżdżą najwyżej do sanatorium. Nie chodzą do kina ani do restauracji. Wieczory spędzają oddzielnie. Ona ogląda telewizję, on – filmy na komputerze. Jak wytrwaliście ze sobą, moi mili?
    
- Po ślubie ustaliliśmy, że uprawiamy seks we wtorki, czwartki i soboty. Trzymamy się tego niezależnie od atmosfery w domu i napięć między nami. Trwa to już prawie czterdzieści lat.
    
Przypadek trzeci. Ona dorabia sobie w radiu, on wykonuje rzadki i popłatny zawód rentiera. Ona koło trzydziestki, on starszy o pięć, może siedem lat. Wykształceni, sympatyczni. Jemu gęba się nie zamyka, ona starannie dobiera każde słowo. Siedzę w przestronnej kuchni ich ogromnego mieszkania, jem mule i piję białe wino a wokoło roją się dzieci. Nie wiem, ile dokładnie ich jest. Pewno z milion. Ganiają wokół stołu. Mniejsze wpełzają mamie i tacie na kolana, większe wieszają się u szyi. Pełzają po ścianach i suficie. Z głębi mieszkania dochodzi tupot małych stóp, brzmią śmiechy, płacze i krzyki. Nienawidzę dzieci i nie potrafię tego ukryć. Gospodarz polewa mi wina. Gospodyni nie pije, gdyż jest w kolejnej ciąży.

Sekret szczęśliwych związków tkwi w różnicach?
    
- Wytrwaliśmy razem, bo Bóg nas wspiera i nam błogosławi.
    
Wypiłem swoje, bachory posnęły. Musiałem wracać do domu, wydawałoby się bez odpowiedzi. Trzy różne związki. Trzy odmienne recepty na wytrwanie. Aż nagle zrozumiałem. Rozwiązanie było przed moim nosem, tylko nie potrafiłem go dostrzec.
    
Ponury biznesmen i wylewna redaktorka. Naukowiec i kobieta, która zrezygnowała z własnych ambicji w tym zakresie. Przedsiębiorca i pani domu. Ludzie tak różni od siebie, jak to tylko możliwe. Dzielą ich zainteresowania, temperamenty, sposoby spędzania wolnego czasu (poza jednym przypadkiem), stosunek do używek i tak dalej. Łączy tylko jedno. Są razem.
    
Większość moich znajomych poszukiwała partnerów o podobnych charakterach i zainteresowaniach. Wbrew pozorom nie jest to trudne. Zresztą, przeciętna kobieta posiada cudowną cechę przejmowania zainteresowań mężczyzny, którego pragnie zdobyć. Dzieje się to bez koniunktury, poza świadomością, tak po prostu.

Sekret szczęśliwych związków tkwi w różnicach?
    
W ten sposób powstają piękne, jak to mówią, dobrane pary, będące ozdobą każdego towarzystwa. Jak oni do siebie pasują! Tak pięknie na nich popatrzeć! Wszyscy myślą, że tych dwoje wytrwa ze sobą do grobowej deski. Mija pięć lat i jest po sprawie. Dlaczego? Bo byli nazbyt do siebie podobni.
    
Przecież ja sam nie jestem w stanie ze sobą wytrzymać. Męczy mnie własna nieznośność, a potem jestem jeszcze umęczony własnym umęczeniem. Nie potrzebuję, by ktoś utwierdzał mnie we własnych zainteresowaniach, lecz życzę sobie poznać jakieś inne, cudze pasje. Nie muszę ich podzielać, pragnę jedynie zrozumieć o cóż w nich chodzi.
    
Bo w życiu chodzi o to, by iść razem, patrząc w różnych kierunkach.

Łukasz Orbitowski

Pisarz, publicysta, scenarzysta, kulturysta. Autor głośnych powieści „Tracę ciepło” i „Szczęśliwa ziemia”. Nominowany do Paszportów Polityki i do Nagrody Nike (2013). Były felietonista Przekroju, obecnie publicysta Gazety Wyborczej. Współautor scenariusza do filmu „Morfina” według powieści Szczepana Twardocha. Z upodobania moczymorda, bezdomny z wyboru, facet weselszy niż pogrzeb z otwartą trumną.

Poprzedni tekst autora:

Kochać w czasach poliamori...
Skomentuj

Komentarze (42)

  • gość 30.03.2015, 02:56
    przyjemny felieton panie Orbitowski. Oby tak dalej. Bez unoszenia się nad szarą masą i bez mędrkowania. A przede wszystkim ... Więcej
    47
    35 | 12
  • Nietakiznowustaruch 30.03.2015, 07:04
    Panie Orbitowski. Przeczytałem właśnie siedząc na porannym klozecie Pański... Nie wiem jak to nazwać. I to było dobre miejs... Więcej
    45
    27 | 18
  • gość 30.03.2015, 07:07
    różnice są ok jak kobieta jest porządna a mężczyzna jest bad boyem ale kobieta puszczalska i porządny mężczyzna nigdy nie b... Więcej
    50
    20 | 30
  • gość 30.03.2015, 08:20
    Prawda taka że ja zawsze przyciągam kobiety o odmiennym niż mój charakterze... diametralnie innym, ja jestem spokojny, cich... Więcej
    9
    9 | 0
  • gość 30.03.2015, 11:38
    chyba cos jest na rzeczy, ja I moj maz tez jestesmy bardzo od siebie rozni ale mimo to stanowimy zgodne malzenstwo
    9
    7 | 2
  • Dorota 30.03.2015, 11:58
    Bycie razem .... Tak się zastanawiam nad tym, bo przecież strasznie mądre jest to ostatnie zdanie , tylko na czym teraz pol... Więcej
    13
    11 | 2
  • gość 30.03.2015, 12:00
    Racja
    4
    2 | 2
  • seduktor 30.03.2015, 12:06
    Bo te miłe i grzeczne boją się podejść. Czekają na Twój krok. A że te miły i grzeczny to i sam nie podejdziesz. Tak więc, z... Więcej
    17
    17 | 0
  • soko 30.03.2015, 12:12
    W życiu chodzi o to by iść w tym samym kierunku, ale nawzajem się uzupełniać. Jeśli każde ciągnie w swoją stronę to pojawia... Więcej
    19
    18 | 1
  • gość 30.03.2015, 14:04
    Potworne bzdury. W życiu nie wytrzymałabym z facetem, który jest kompletnie inny ode mnie. Trzeba dzielić między sobą część... Więcej
    23
    20 | 3
Trwa ładowanie...