47

Rozwój czy ciepła posadka

Marzenia o rozwijającej pracy często pękają jak bańka mydlana. Z zadowoleniem bierzemy to, co przynosi: pieniądze, ale żadnej satysfakcji. Wieczorami myślimy o niezrealizowanych planach.

W mojej ulubionej kawiarni spotykam się z Ewą, znajomą ze studiów. Obydwie postrzegane jesteśmy w naszym środowisku jako kobiety niezależne, które odniosły pewien sukces. Trudno mówić tu o jakiejś spektakularnej karierze; jako jedne z pierwszych obroniłyśmy prace magisterskie i od jakiegoś czasu pracujemy na etacie. Do tego każda z nas ma własne mieszkanie (dzięki rodzicom lub testamentowi babci), które potrafi sama utrzymać. Właśnie dzięki etatowej pracy. Jednak kawiarniany obrazek z nami w roli głównej nie odzwierciedla naszego „bycia na topie” i sukcesu, którego niektórzy nam zazdroszczą. Jak bidule siedzimy i narzekamy. Bo z czego tu się cieszyć?

Ewa jest korektorką w jednej z gazet. Ja natomiast po wielu przygodach w licznych redakcjach, gdzie etat to mrzonka i fatamorgana, przyjęłam propozycję pracy w jednej z firm. Redaguję im stronę internetową - to okienko na świat, przez które ogłaszam małe tekściki reklamowe i odpisuję na listy francuskich klientów.

Choć jesteśmy zadowolone ze swojej niezależności, mamy niedosyt. Jak wredny pasożyt męczy nas coś od środka i nie daje spokoju. A problem nie jest błahy. Ewa i ja pracujemy na stanowiskach, które po jakimś czasie przestały zaspokajać nasze ambicje. Po prostu. Ewa, która skończyła elitarne studia z wyróżnieniem, poprawia literówki i błędy ortograficzne dziennikarzy. Jako korektorka traktowana jest jak człowiek drugiej kategorii. Gdy wspomina, że może napisać artykuł, wprawia kolegów w dobry humor. Została już zaszufladkowana, jest tylko korektorką. Ja mam lepszą sytuację. Własny pokoik z malinowymi roletami, o 17 koniec pracy i... codziennie ten sam scenariusz przed komputerem, nuda i jeszcze raz nuda. Odpowiadanie na listy i układanie haseł przyciągających ofiary, które kupią w końcu niepotrzebny przedmiot. Do tego chandra, bo moje świetne reportaże leżą w szufladzie. Nikt nie chce czytać o sztuce i artystach. Seks i przemoc to ciekawsze tematy.

W ulubionej kawiarni nasze migdałowe kawy stygną, a my pływamy w chmurach. Jesteśmy przekonane, że stać nas na więcej. Stworzone jesteśmy do innej, bardziej twórczej pracy – mówimy z przekąsem. Rozmawiamy o naszych projektach, ja zdradzam pomysł na własną książkę. U Ewy w firmie mówi się o redukcji, u mnie kończy się niedługo trzymiesięczny okres próbny. Dobry moment, by skończyć z tą pracą i rozejrzeć się za czymś ciekawszym, ambitniejszym. Zrealizowałybyśmy swoje marzenia o wolnym zawodzie, utrzymywaniu się słowem, pracy naukowej... Do tego domek z malwami przy płotku i półroczne stypendium we Francji – śmiejemy się.

Przy kolejnym kubku gorącej czekolady wracamy na ziemię. Nasi wspólni znajomi nadal szukają pracy, zapożyczają się, u kogo się da. Trudno teraz o etat. Sama przez trzy miesiące szukałam jakiejkolwiek pracy, by nie prosić już rodziców o pieniądze. A Ewa? Gdy straciła pierwszą pracę, rachunki na biurku urosły w górę rozmiarów Kilimandżaro. Zamieniła trzypokojowe mieszkanie babci na mniejsze. Osiągnęłyśmy jakąś stabilizację, strach to stracić.

I tak źle, i tak niedobrze – zapalamy papierosa. Lubimy swoje ciepłe posadki, ale zdajemy sobie sprawę, że taka praca nie może trwać wiecznie. Taka praca jest doskonała na trzy, cztery lata przed emeryturą. A my? Właśnie teraz, kiedy mamy po 25 lat, powinnyśmy działać i realizować swoje ambicje. No bo kiedy? Chcemy rozwijać się, póki mamy jeszcze czas. Zamiast tego kapcaniejemy na swoich biurowych fotelach, żeby tylko mieć ten etat i comiesięczną pensyjkę. Co wybrać? Depresję z powodu nie zrealizowania swoich planów? Czy może chandrę z braku środków do życia? Entliczek, pentliczek...

Skomentuj

Komentarze (47)

  • ~Anna 19.02.2004, 08:31
    hmmm skad ja to znam...mam ciepla posadke i cierpie katusze, kiedy mam rano wstac...zastanawiam sie codziennie, ile mam jes... Więcej
    0
    0 | 0
  • Doris 19.02.2004, 08:41
    Bardzo podoba mi się ten artykuł i swietnie wyraża również moje odczucia. Od 10 lat pracuję w pewnej firmie - na początku b... Więcej
    0
    0 | 0
  • MASFI 19.02.2004, 10:04
    doskonaly artykul. taki prawdziwy i szczery...
    0
    0 | 0
  • gnes 19.02.2004, 10:24
    Hmm.... wlasnie skad ja to znam.... od 6 lat pracuje w jedenej firmie... nauczylam sie juz wszystkiego, co zwiazane jest z ... Więcej
    0
    0 | 0
  • Karolka 19.02.2004, 10:26
    Właśnie podobne dylematy teraz przeżywam. Tuż po studiach dostałam pracę w dobrej firmie, ale na "wyrobniczym" ... Więcej
    0
    0 | 0
  • ghana 19.02.2004, 10:51
    Ja mam podobne odczucia, z tym ze ja pracuje dopiero od 4 miesiecy i juz wydaje mi sie, ze wszystkiego co moglam sie nauczy... Więcej
    0
    0 | 0
  • zajęta 19.02.2004, 12:40
    Niestety całe życie to ciągłe wybory..... Ja za 4 m-ce kończę studia i też nie wiem co dalej? Jakiej pracy szukać?
    0
    0 | 0
  • ewelina 19.02.2004, 14:57
    Ja bylam po drugiej stronie. Szukalam pracy przez rok, chwytalam sie byle czego, bo musialam sie utrzymywac sama. Mieszkala... Więcej
    0
    0 | 0
  • ams 19.02.2004, 16:17
    dziewczyny, alez zawsze trzeba dazyc do tego, czego sie pragnie... asekurowac sie, owszem, ale bez przesady! badzcie soba, ... Więcej
    0
    0 | 0
  • sadness 19.02.2004, 16:47
    Boże!!!!! nic dodac nic ująć!!! dokładnie tak samo się czuję (z małym wyjątkiem: mieszkam u rodziców ciągle) stabilizacja..... Więcej
    0
    0 | 0
Trwa ładowanie...