86

Rodzice to balast

Podczas wakacji w telewizji pojawiają się reportaże o zwierzętach porzucanych przez właścicieli (bo nie mieli co z nimi zrobić, gdy sami udawali się na urlop, bo piesek podarowany na Gwiazdkę w prezencie nie dość, że urósł i przestał być taki słodki, to jeszcze się znudził). Podobnym balastem stają się starsi ludzie, oddawani do szpitala przez dorosłe dzieci pod pretekstem udawanego nagłego pogorszenia zdrowia, a potem tam zostawiani, podczas gdy młodzi jadą sobie na wakacje. A po powrocie wcale nie zamierzają się seniorami zająć.

Nieźle to sobie tacy urlopowicze urządzają: mama czy tata emeryt ma całodobową, fachową opiekę, podane posiłki, i do tego wszystko bezpłatnie. Przez ten darmowy dom opieki może zabraknąć łóżek dla innych pacjentów, którzy naprawdę potrzebują leczenia w szpitalu. Oczywiście media koncentrują się na przypadkach skrajnych, ale czy na pewno tylko takie sytuacje są niewłaściwe?

Pod wpływem kilkuminutowego materiału telewizyjnego i kilku niedawnych rozmów z trzydziestoparolatkami zaczęłam się zastanawiać nad traktowaniem starszych rodziców przez ich dorosłe dzieci. Nie ukrywam, że niektóre zachowania mnie oburzyły, i to nawet bez powoływania się na Dekalog i przykazanie o szanowaniu rodziców, bo wiadomo – nie każdy jest wierzący. Jest jednak ogólnie pojęta moralność, normy społeczne, a gdy po którejś stronie brak dobrej woli, niektóre kwestie reguluje nawet prawo.

Żeby nie poprzestać na ogólnikach, przykłady. Mniej skrajne, powszechniejsze: opieka nad wnukami. Gdy babcia mieszka w innym mieście albo nawet kraju, jasne jest, że nie włączy się w to. Jeśli ciągle pracuje, też raczej jest to mało prawdopodobne, poza sporadycznymi przypadkami. Ale kiedy babcia jest już na emeryturze, dla części dorosłych dzieci oczywistą oczywistością jest, że zajmie się wnuczętami, codziennie, przez cały dzień, gdy rodzice dzieci pracują. No i rzeczywiście, część kobiet o niczym innym nie marzy niż o wnukach i opiekowaniu się nimi, nawet zanim jeszcze je mają. Tak jak niektóre kobiety naprawdę uwielbiają gotować dla całej rodziny, dla swoich dorosłych dzieci i wnuków, zapraszać ich na weekendowe obiady. No i świetnie, pod warunkiem że rzeczywiście tego chcą. Gorzej, jeśli starsza kobieta wcale nie jest tym zachwycona, nie ma siły, zdrowia, cierpliwości, żeby na starość wychowywać małe dziecko. Jej córka lub syn jednak tego oczekują, a matka jak to matka – nie potrafi odmówić, nie chcąc stracić kontaktu z rodziną. Z punktu widzenia dorosłych dzieci, często nawet dobrze sytuowanych, to idealny układ: godna zaufania darmowa niania i często kucharka. Opiekunce musieliby płacić, a babcia przecież zrobi to wszystko z czystej miłości. A że przyparta przez dzieci do muru przed narodzinami wnuków odeszła na wcześniejszą emeryturę i teraz ledwo wiąże koniec z końcem, to już dzieci nie interesuje. Nie interesuje też, jeśli – chociaż na początku rzeczywiście sama się zgłosiła – babcia poczuła, że obowiązki są ponad siły, podupadła na zdrowiu i teraz marzy tylko o ciszy i spokoju własnego domu.

Ale młodzi nieraz tego nie dostrzegają. Zapominają, że obowiązki rodziców wobec dzieci (w tym te ustawowe) dotyczą zapewnienia środków niezbędnych do życia – a więc nie wszystkich zachcianek – do czasu zakończenia edukacji przez dziecko, wsparcie finansowe może trwać dłużej, tylko jeśli dorosłe dziecko nie jest w stanie się utrzymać, bo nie może znaleźć pracy, jest do niej niezdolne lub zarabia bardzo mało. Nie ma za to nigdzie mowy o zapewnieniu opieki wnukom. Ten obowiązek spoczywa na rodzicach, dopiero gdy ich brak, to na dziadkach. Kiedy dzieci stają się dorosłymi, samodzielnymi ludźmi, mają własne domy, rodziny i pracę, sytuacja się odwraca. To oni mają obowiązki wobec starych rodziców, którzy – jeśli żyją w niedostatku – mają prawo do alimentów od dzieci.

A tak po ludzku, bez powoływania się na przepisy, to nie wychowujmy swoich dzieci w przekonaniu, że babcia to służąca, kucharka i chodzący bankomat dający prezenty, bo wtedy w przyszłości nasi potomkowie potraktują nas tak samo.
Skomentuj

Komentarze (86)

  • Nie zamierzam byc przy nich 09.08.2011, 04:06
    Ja osobiscie nie zamiertzam sie moimi "rodzicami" zajmowac na starośc, , a to dlatego ze nie zasluzyli sobie na m... Więcej
    1
    0 | 1
  • pare faktow 09.08.2011, 05:24
    Nie podoba mi się ten artykuł. Pani Ewo, nie wiem skąd te rewelacje. Mam matkę lekarkę, jeszcze pracującą, tak się składa... Więcej
    0
    0 | 0
  • Sahara 09.08.2011, 07:30
    A ja nigdy nie oddam swojej matki do domu starców. Tak samo z ojcem. Rodzice rozwiedli się kiedy miała 10 la, ale pomimo te... Więcej
    1
    1 | 0
  • Mikado 09.08.2011, 13:51
    Nie jestem zwolenniczką tego, by rodzice musieli być koniecznie pod opieką dzieci. Oni też muszą sobie na miłość i opiekę... Więcej
    1
    0 | 1
  • Nika 09.08.2011, 14:22
    Dobra, dobra zaraz okaże się, że wszyscy mieli wrednych, okrutnych i podłych rodziców, którzy mieli dzieci w d... Owszem, n... Więcej
    0
    0 | 0
  • irno 09.08.2011, 15:31
    Sahara - a gdyby nie znalazła się opiekunka, a ty miałabyś ( nie daj Bóg) dziecko, które potrzebuje opieki przez 24 godz/do... Więcej
    0
    0 | 0
  • Heh87 09.08.2011, 16:31
    Moi rodzice to straszni materialiści;) ale to dobrze. Kiedyś strasznie nienawidziłam ich skąpstwa, odkładali dosłownie każd... Więcej
    0
    0 | 0
  • 09.08.2011, 16:37
    Do "parę faktów". Mimo posiadania matki lekarki jesteś bardzo niezorientowana. Tak dzieje się w wielu szpitalach,... Więcej
    0
    0 | 0
  • Marcin 09.08.2011, 17:23
    Jak wychowasz dobrze malców, to nie wylądujesz w domu starców !!!!!!!
    0
    0 | 0
  • JAGODA 09.08.2011, 17:44
    DZIECI NIE WARTO MIEĆ-BAHORY WYKORZYSTUJĄ A NA STAROSC CIĘ MAJA ZA NIC, KOCHAŁAM ,WYCHOWANIE KRÓLEWSKIE ,WYKSZTAŁCENIE DOSK... Więcej
    0
    0 | 0
Trwa ładowanie...