716

O trzymaniu i puszczaniu

Moja koleżanka wyszła za mšż w Szkocji. Fajny ten Szkot, po dwóch rozwodach, policjant, koło czterdziestki, znaczy się lada moment emerytura, za domem szkockie widoki, po domu lata szkocki pies, Joaœka trochę płacze, że Szkoci jacyœ tacy, w sensie troszku sztywni, tęskni za Polskš, za Krakowem, jak przyjeżdża, to szaleje, upija się, Szkot się upija, wesolutko.

I ja myœlałam, że ona taka rozszarpana – między ojczyznš, czyli rodzinš i przyjaciółmi, a Szkocjš, gdzie szkocki policjant, szkocki pies i szkockie widoki, że czeka tylko na tę jego wczesnš, policyjnš, szkockš emeryturę, żeby tu z nim wrócić i nareszcie żyć. A ona kiedyœ dzwoni i mi mówi, że całe życie na coœ czekała, a teraz czuje, że już nie staje się, tylko jest.

Strasznie pięknie to powiedziała.

Kiedy miałam naœcie lat, to myœlałam sobie, jak to będzie, kiedy będę już dorosła, a potem tę dorosłoœć zaczęłam jakoœ odznaczać, a to pracš, a to jakoœciš znajomych, a to stanem œwiadomoœci, a to stanem konta (wiecznie poniżej zera, ale dzieciaki nie majš debetów, nie?). A teraz, trzydziestka na karku, brakuje mi tego, czego normalnie ludziom brakuje, czyli że nie mam jakichœ straszliwych braków życiowych, cierpliwoœci mi brakuje, to prawda, dzięki temu żyję, pracuję, myœlę, kiedy, kiedy, kiedy? Łapię się na tym, że chciałabym zamknšć oczy i przeczekać, aż się stanę. I dopiero potem wypełniać życie co do minuty zdarzeniami, które uważam za właœciwe.

Normalne życie widzi mi się tak: ziew, ziew, prysznic, komputerek, kawka, to teraz popiszemy, pójdziemy potem do kina, tu się z kimœ spotkamy, tu pojedziemy na konisie, tam na nartki, poprzytulamy się do jakiegoœ fajnego ciałka, tu uszczkniemy paszteciku, tam własnoręcznej nalewki liŸniemy, przeczytamy coœ mšdrego, dla przyzwoitoœci oglšdniemy Fakty, żeby być na bieżšco z tym, kto komu dał w pysk, tam walniemy reportażyk, tu felietonik, pienišżki spadnš nam z nieba. Łaaadnie. I nagle, piszšc to wszystko, uœwiadamiam sobie, że przecież to mam. Że prawie wszystko to mam, a resztę przecież wkrótce.

Kiedyœ miałam przyjemnoœć robić wywiad z pewnym Wielkim Aktorem. Wielki Aktor, jak zagrał po raz pierwszy w latach szeœćdziesištych, to aż wszyscy przysiedli. Z nazwiska nie wymienię. Ale – ponoć – piękny to był mężczyzna (nie potwierdzę, nie zaprzeczę, bo kompletnie nie w moim typie). Uroda jego powalała wszystkie panie, nic dziwnego, że dalej by tak chciał, a nawet jeszcze bardziej. Chyba całe życie czekał, aż się stanie, chociaż wielu by uważało, że całe życie był, a już na pewno miał wiele, a nawet wiele więcej niż przeciętny mężczyzna, bo piękne kobiety miał, kiedy chciał, pienišdze miał, karierę zrobił aż nadto. Na nasze spotkanie przyszedł wymuskany, zwierzył się, że nos przypudrował i spytał, czy mu włos na fryzurze w lewo, czy w prawo nie odstaje. Nie odstawał. W rękę mnie Wielki Aktor cmoknšł, poruszał się jak kot, zasiadł w pozie ksišżęcej, uwodził, spod oka zerkał, aż się serce œciskało – z żalu, za niego, że on by tak nadal chciał mieć lat dwadzieœcia, a nie ponad szeœćdziesišt. I wtedy pojęłam dramat: facet normalnie coœ przegapił. W swojej na życie zachłannoœci jakieœ najważniejsze rzeczy ominšł. Zbyt wiele miał, a chyba być nie umiał i cišgle czekał na więcej. I tak stawał się, stawał, aż się stał starszym panem, co tęskni za utraconš młodzieńczš urodš.

Traf chciał, że niedługo póŸniej robiłam wywiad z pewnš damš, która też w życiu wiele bardzo osišgnęła i z pogodš ducha dożyła – jak na razie – lat dziewięćdziesięciu trzech. Znać po niej było, że życie przeżyła w pełni i godnie. Kiedy zwierzyła mi się ze swojego wieku, którego widać po niej nie było, wyrwało mi się: Ależ wspaniale się pani trzyma!
Puœciła mi oko i bez pardonu odparowała: A nawet już się nie muszę puszczać.

Skomentuj

Komentarze (716)

  • hmmm 21.03.2005, 00:52
    troche to niedopowiedziane jak na moj gust, napisane stylem, ktory lubie, ale czegos jednak brakuje (nawet pomimo tego, ze ... Więcej
    0
    0 | 0
  • hmmmmmmmmmmmmm 21.03.2005, 09:05
    a mi się bardzo podobało pierwszy raz od bardzo dawna felietonik Pani Joanny baardzo poprwił mi humorek... pojawiły się r... Więcej
    0
    0 | 0
  • basik 21.03.2005, 10:19
    O kurcze! wlasnie mi sie oczka otworzyly, Joanna dodała odwagi czas na zmiany> Dzieki
    0
    0 | 0
  • hlo 21.03.2005, 11:53
    fajnie, fajnie się czyta :))))))
    0
    0 | 0
  • aga 21.03.2005, 12:02
    lekkuchno, ale w dobrym stylu ;) taki felietonik, który wzbudza uśmiech , ale i refleksję ... czasami mi się wydaje, że j... Więcej
    0
    0 | 0
  • babyjaga 21.03.2005, 12:12
    cudownie napisane...aksamintnie...
    0
    0 | 0
  • zwykły facet... :) 21.03.2005, 13:14
    Pani Joanno... :) ... proszę choć o jeszcze szczyptę tego co dopiero poznałem a co taką przyjemność właśnie mi sprawiło.... Więcej
    0
    0 | 0
  • AxelF 21.03.2005, 13:29
    Przesłanie. Raczej dwojakie ze względu na ostatnią bohaterkę. Czy mrugnięcie znaczy że na wszystko w życiu jest czas, ważne... Więcej
    0
    0 | 0
  • CiePlutka 22.03.2005, 07:42
    Trochę mi głupio, że ktoś tak trafnie i z takim polotem uchwycił sens i dał odpowiedzi na niektóre pytania, które ja dłuższ... Więcej
    0
    0 | 0
  • ;) 22.03.2005, 08:31
    No tak, kazdy na cos w zyciu czeka....a ja lubię tak na cos czekać...bo jak w końcu sie doczekam to mam wielka radość....i... Więcej
    0
    0 | 0
Trwa ładowanie...

Pokaż więcej