5

"W lodach Prowansji. Bunin na wygnaniu", Renata Lis

Pisarze nikogo już nie obchodzą. Kiedyś było inaczej. Pisarz cieszył się statusem gwiazdy rocka: kobiety do niego lgnęły a możni zapraszali na przyjęcia. Taki Przybyszewski żył jak król. To już się skończyło. Nikt nie czyta książek, zresztą okazało się, że raperzy rymują lepiej i jeszcze poruszają aktualne tematy. Zresztą, powiedzcie dziewczyny – czy któraś z was chciałaby się umówić z pisarzem tylko ze względu na jego zawód?

W tym kontekście zamysł nowej książki Renaty Lis wydaje się karkołomny. „W lodach Prowansji” poświecono osobie Iwana Bunina, rosyjskiego noblisty żyjącego w pierwszej połowie zeszłego wieku. Kogo, do diabła, dziś interesuje Bunin, chciałoby się rzec. A jednak, książka Renaty Lis gwarantuje zajmującą lekturę. Autorkę niewiele obchodzi literatura. Za to bardzo zajmuje ją życie.

Na początku lat czterdziestych Bunin znajdował się na progu starości. Największe sukcesy, łącznie z Nagrodą Nobla miał już za sobą. Kasę od Szwedów zdążył przefukać i żył spokojnie na emigracji w Paryżu, mieszkając pod jednym dachem z żoną, dawną kochanką i jej aktualną dziewczyną. Niestety, wybuchła II wojna światowa, w której Francuzi poradzili sobie tak, jak sobie poradzili. Bunin, przerażony perspektywą życia w cieniu swastyki podjął ryzykowną decyzję. Kupił stare auto, spakował się w trzydzieści waliz, zabrał swoje kobiety i pojechał do Prowansji, przeczekać najgorszy czas.

Już sama wizja staruszka w aucie obciążonym szmelcem oraz kobietami ma wiele uroku. Więcej nawet, domaga się książki. Bunina na wygnaniu czeka tylko bieda, kłótnie i wspominanie minionej chwały. Obrażą go Włosi. Będzie pisał rozebrany do naga, bo tak lubi i już. Ale Renata Lis nie ogranicza się do zmierzchu Bunina. Pisze o dobrych latach, kiedy odbierał Nobla i żył jak król w Sztokholmie, dokarmiając przy okazji zabiedzonych dziennikarzy (jeśli ktoś w hierarchii bytów ludzkich znajduje się niżej od pisarza, to dziennikarz właśnie), o barwnych akolitach twórcy, konfliktach z innymi artystami oraz, oczywiście, o miłości. A także o wielu innych rzeczach, w rodzaju zasuszonej dłoni Jana Chrzciciela wędrującej po Rosji, kolumnach francuskich uciekinierów podążających na południe i ponurej przestrzeni dzisiejszych Niemiec. Samej kwestii imienia Iwan/Jan poświęca osobny rozdział. W gruncie rzeczy nie wiadomo, jak się nazywał ten cały Bunin.

Przede wszystkim jednak, „W lodach Prowansji” traktuje o dwóch najważniejszych sprawach na świecie, o miłości i śmierci. Opis śmierci Bunina zostawiam do samodzielnego przeżywania. Jest co przeżywać. Renata Lis, delikatnie i z ogromną wrażliwością bada strukturę trójkąta pomiędzy Buninem i dwiema kobietami (trójkąt, dodajmy, staje się czworokątem), rozbiera ten skomplikowany układ zbudowany na przywiązaniu, pożądaniu, słabości, ale i uczciwości. Bezradność Bunina, tak wobec kobiet, jak i własnych pragnień jest ujmująca. Za sprawą Renaty Lis z papieru wyłania się człowiek z krwi i kości, genialny ale i słaby, próżny, lecz nie małostkowy, który idzie przez życie chwiejąc się, lecz nigdy nie upada.

Łukasz Orbitowski

Pisarz, publicysta, scenarzysta, kulturysta. Autor głośnych powieści „Tracę ciepło” i „Szczęśliwa ziemia”. Nominowany do Paszportów Polityki i do Nagrody Nike (2013). Były felietonista Przekroju, obecnie publicysta Gazety Wyborczej. Współautor scenariusza do filmu „Morfina” według powieści Szczepana Twardocha. Z upodobania moczymorda, bezdomny z wyboru, facet weselszy niż pogrzeb z otwartą trumną.

Poprzedni tekst autora:

Mieszkanie na kredyt czy wynajem?
Skomentuj

Komentarze (5)

  • przytulania 29.08.2015, 14:22
    Mam nadzieję, że książka jest równie interesująca jak recenzja ;)
    0
    0 | 0
  • gość 15.09.2015, 09:00
    zdecydowanie tak! przytulne czapki i zakręcone pompony heho.com.pl
    0
    0 | 0
  • gość 24.10.2015, 16:22
    rozumiem, że z Bogiem można rozmawiać nie tylko w kościele ale i na kteiciswej łące, ale objadanie sie truskawakami i loda... Więcej
    0
    0 | 0
  • gość 28.10.2015, 01:12
    Todd Victor Leone / The prayer it isn't a beinidcteon is misquoted in this review. It comes from the 1928 B... Więcej
    1
    1 | 0
  • Klem 23.01.2016, 10:47
    Czytałam -dla mnie przeciętna pozycja
    1
    0 | 1
Trwa ładowanie...