Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

9.06 | Recenzja książkowa
„Prezes i Kreska”, Łukasz Orbitowski
Nie ma chyba bardziej tajemniczego zwierzęcia niż kot. Czarny, bury, rudy – kolor właściwie nie ma znaczenia. Liczą się przede wszystkim oczy i ten sprężysty, dostojny krok. Wszyscy wiedzą, że kot ma charakter, że chadza własnymi drogami, że częściej przywiązuje się do miejsca niż do właściciela. O kotach można mówić (i czytać) w nieskończoność. To właśnie im poświęcił swoją książkę Łukasz Orbitowski – autor zbioru opowiadań Wigilijne Psy, powieści Horror show oraz Tracę ciepło. Jej tytułowymi bohaterami są dwa urocze koty, Prezes i Kreska, które żyją razem w jednym domu i razem zastanawiają się nad istotą kociego świata. Czy oprócz nich istnieją jeszcze jakieś koty? Czy świat kończy się kilka ulic dalej? I czy trawienie ulubionego posiłku wyprzedza istnienie? Odpowiedzi na te pytania zaskoczą nie tylko Prezesa i Kreskę - każdy z nas chętnie przekona się czy to, co widzą koty, nie jest aby prawdą i o naszym świecie. Urok książki Łukasza Orbitowskiego tkwi w tym, że opowieść o kociej rzeczywistości odzwierciedla uniwersalne problemy, z którymi borykali się i wciąż borykają wszelkiej maści filozofowie. Bo któż z nas nie zastanawiał się, czy świat nadal istnieje, kiedy zamykamy oczy i dlaczego śnią się nam tak dziwne sny?

Kocie relacje między Prezesem a Kreską przypominają bajkę o Filemonie i Pafnucym. Prezes jest kotem mądrym, doświadczonym, więc Kreska wciąż zwraca się do niego z prośbą o wyjaśnienie dręczących ją problemów: Kreska zadała Prezesowi pytanie: – Czy istnieją inne koty? Kiedyś opowiadałeś mi o nich, ale nie wiem, czy dobrze zapamiętałam. Wydawało mi się niedawno, że na całym świecie jesteśmy tylko my dwoje. [...] – Oczywiście. Świat jest pełen kotów. Niewiele jednak o nich wiadomo. Przypuszczam, że również mają łapki i ogony, lubią spać i jeść – dostrzegł niepokój w oczach Kreski i zaraz dodał – ale żaden kot nie robi tego tak ładnie jak ty.

Niektóre rozterki, związane z kocim życiem, mają dla Kreski fundamentalne znaczenie: jeśli nie pozwala brać się na ręce, nie umie drapać i gryźć i nie lubi gonić za papierkiem, to może nie jest kotem, ale... świnką morską? Co świadczy o tym, że kot jest kotem, a nie kimś innym? Prezes proponuje Kresce proste rozwiązanie: to, kim jesteśmy, związane jest z naszym działaniem i podejmowanymi decyzjami, a nie z wyglądem: Możesz być kotem. Musisz tylko robić to co inne koty – poradził Prezes i wypiął dumnie pierś – na przykład ja. Ale i Kreska, od czasu do czasu, udziela rad swojemu przyjacielowi. Dzięki niej Prezes dowiaduje się m.in., jak zrobić pułapkę na wiosnę, która właśnie przybrała kształt pysznej pieczeni, leżącej w piekarniku.

Kreska to taka kocia trzpiotka – czasami szalona, czasami rozmarzona. Może dlatego rozważny Prezes bacznie przypatruje się jej intrygującemu zachowaniu, a chwilami zachowuje się jak Kreska (przypomina wtedy mistrza zen, który dla zachowania zdrowia musi co pewien czas pozbyć się nadmiaru energii): Poczekała, aż Prezes wstanie i zniknie za drzwiami, które pojawiły się niespodziewanie koło okna, pół metra nad podłogą. [...] Nie mogła wyjść ze zdumienia, bo Prezes, pewien, że nikt go nie widzi, ze wszystkich sił usiłował zrobić to, co ona miała w zwyczaju: skakał, by nie spaść na cztery łapy, gapił się w ścianę, a gdy się otrzepywał, rozjeżdżały mu się łapki.

Łukasz Orbitowski nie stara się na siłę uszczęśliwiać nas filozofią. Bo w gruncie rzeczy Prezes i Kreska to książka bez nachalnego, filozoficznego podtekstu. To po prostu opowieść o tym, „jak koty tłumaczą sobie świat”. I tyle. Chociaż, z drugiej strony, aż tyle! Fajnie jest wiedzieć, co, teoretycznie, siedzi w głowach zwierząt, które mieszkają w naszych domach i codziennie zadziwiają nas swoją pomysłowością i próżnością.

Na pewno Prezes i Kreska to książka nie tylko dla dorosłych. Znaleźć w niej można zabawne, czarno – białe rysunki kotów, wykonane przez Janusza Orbitowskiego (ojca autora) oraz ciekawe rozwiązania graficzne, które na pewno spodobają się najmłodszym. Dlatego kocie dialogi (chciałoby się rzec: platońskie) nie tylko dobrze się czyta, ale i chętnie ogląda, tuż przed snem, kiedy na pościeli leży mruczący futrzak, a my zastanawiamy się, dlaczego zaprosiliśmy go do naszego domu. Łukasz Orbitowski okazał się więc nie tylko poważnym prozaikiem, ale i pisarzem obdarzonym sporą dawkę humoru.
Dominik Sołowiej
Praca czeka na kobiety - Szukaj ofert Gorące dyskusje - Forum lobiece
Wasze komentarze...
Autor: yarpen zigrin  (2008-06-09 18:59:13)
-----
Doświadczony kolega Filemona miał na imię Bonifacy, a nie Pafnucy.
Autor: iq  (2008-06-11 10:11:42)
-----
Czy wiesz jakie masz IQ? Nie? Sprawdź się: www.iq-test.pl/?d=7342

Czy wiesz jakie masz IQ? Nie? Sprawdź się: www.iq-test.pl/?d=7342
Dodaj własny komentarz
Autor opinii:
(twój pseudonim, imię lub nazwisko)
E-mail autora:
(nieobowiązkowo; nie musisz podawać adresu e-mail!)
Twój komentarz:



Kafeteria / Zamów reklamę w Kafeterii / Redakcja (PR + autorzy) / Kosmetyki do testów / Patronaty

© 1999-2010 Grupa o2 Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu.