×

3

„Beksińscy. Portret podwójny”, Magdalena Grzebałkowska

„Beksińscy. Portret podwójny”, Magdalena GrzebałkowskaWielbiciele fantastyki i surrealistycznego malarstwa na dźwięk słowa „Beksiński” dostają dreszczy. Bo obrazy mistrza Zdzisława Beksińskiego urzekają, hipnotyzują i nie pozwalają o sobie zapomnieć, często przekradając się do naszych snów i marzeń. I chociaż doskonale znamy malarstwo Beksińskiego, niewiele wiemy o  fascynującym i tragicznym życiu artysty. Może się to zmienić za sprawą doskonałej książki Magdaleny Grzebałkowskiej „Beksińscy. Portret podwójny”, opublikowanej w wydawnictwie Znak. Znany polski reporter Mariusz Szczygieł w recenzji książki Grzebałkowskiej stwierdził: „Nieodgadnionych Beksińskich, ojca i syna, spotkało po śmierci coś wspaniałego. Otóż Magdalena Grzebałkowska napisała o nich wielką, głęboką i brawurową książkę reporterską. Złoty kruszec znalazł świetnego wydobywcę. Niech się chowa zmyślenie i powieści”. Nie ma w tych słowach za grosz fałszu. Bo Grzebałkowska zaproponowała nam reportaż totalny, ukazujący wiele nieznanych szczegółów z życia Beksińskiego ojca i syna.

Przypomnijmy: Zdzisław Beksiński był polskim malarzem, rzeźbiarzem, rysownikiem i fotografem. Na swoim koncie miał mnóstwo polskich i zagranicznych wystaw, między innymi we Francji, Belgii, Niemczech i Japonii. Jego twórczość znawcy dzielą na dwa okresy. Pierwszy z nich związany był z eksperymentami fotograficznymi i rzeźbą. Drugi natomiast dotyczył wizyjnego nadrealistycznego malarstwa. Później, pod koniec lat 90-tych, Beksiński skupił się także na komputerowych fotomontażach. Swoją popularność zyskał jednak dzięki obrazom, przedstawiającym m. in. zdeformowane ludzkie ciała, stosy czaszek, upiorne krajobrazy i budowle. Każdy, kto ogląda obrazy Beksińskiego, zastanawia się nad osobowością malarza: jaki był Zdzisław Beksiński? Czym się interesował? Jak wyglądało jego dzieciństwo i młodość? Jak wyglądała jego codzienność? Na te pytania postanowiła odpowiedzieć Magdalena Grzebałkowska, docierając do listów i wspomnień Beksińskiego, rozmawiając także z członkami jego rodziny, bliskimi i znajomymi. Ta opowieść nie byłaby jednak pełna bez wspomnień o synu Beksińskiego, Tomaszu, który, mając 41 lat, popełnił samobójstwo. Syn Beksińskiego był utalentowanym dziennikarzem muzycznym i prezenterem radiowym. Dlaczego Tomasz od 16. roku życia przejawiał skłonności samobójcze? Dlaczego, mając 18 lat, rozwiesił w rodzinnym Sanoku własne klepsydry? Jak wyglądały jego relacje z ojcem? Nie na wszystkie pytania udało się znaleźć wyczerpujące odpowiedzi, ale książka Grzebałkowskiej to kamień milowy, by zrozumieć losy skomplikowanych postaci – galerników wrażliwości, skazanych na samotność. Reportaż na pewno nie przypadnie do gustu wielbicielom taniej sensacji. Z historii opisanych przez autorkę rysuje się bowiem obraz ludzi nieustannie poszukujących miłości i raniących siebie nawzajem. Ale nie jest to myśl wyrażona bezpośrednio. Grzebałkowska starannie unika ingerencji w opowieści swoich bohaterów. I – co istotne – jest uczciwa w stosunku do swoich czytelników. Dlatego w jej reportażu pojawia się rzadko spotykane w dziennikarstwie słowo „podobno”:

Podobno obiecał matce, że póki ona żyje, on nie umrze. Podobno po jej śmierci powiedział ojcu: Mam nadzieję, że teraz nie będziesz miał nic przeciwko temu, gdy będę chciał skończyć z sobą. Podobno jednak tego nie powiedział, tylko napisał ojcu w liście. […] Na pewno nigdy nie padło zdanie: Rób, Tomek, co chcesz.

Ostatnie strony książki poświęcone zostały śmierci Zdzisława Beksińskiego. Na kartach reportażu pojawia się Paweł Handler – młody chłopak, który razem z rodziną pracował dla Beksińskiego, sprzątając i wykonując drobne naprawy w jego domu. To on w nocy z 21 na 22 lutego 2005 roku zjawia się w mieszkaniu Beksińskiego, aby – podobno – poprosić malarza o pożyczkę. Kiedy ten odmawia, Handler chwyta za nóż. Grzebałkowska pisze o tym krótkimi przejmującymi zdaniami:

Paweł Handler zadaje artyście dwadzieścia ciosów. Osiem w klatkę piersiową. Przebija serce na wylot. Przestaje uderzać, gdy Beksiński już się nie rusza.

Z całą pewnością warto sięgnąć do książki Magdaleny Grzebałkowskiej. To przede wszystkim opowieść o dwóch wybitnych i pogmatwanych osobowościach – ludziach, którzy jednocześnie nienawidzili się i nie potrafili bez siebie żyć. To także doskonały reportaż, z którego możemy się wiele nauczyć. Wszystko jest tu przemyślane, począwszy od odautorskich komentarzy, a na wnikliwych rozmowach z bohaterami kończąc. A więc: niech się schowa powieść i zmyślenie!

Dominik Sołowiej

Znawca i wielbiciel nowoczesnych technologii. Pisze o kulturze i sprawach społecznych, od lat namiętnie krytykując dobrą i złą literaturę. Miłośnik skandynawskiego kryminału, amerykańskiej science-fiction i polskiego reportażu. Autor ponad stu artykułów popularnonaukowych, wywiadów i analiz literackich. Na co dzień dziennikarz telewizyjny i trener rozwoju osobistego. Jak przystało na rasowego humanistę, trenuje boks. Uwielbia aromatyczną kawę i - od czasu do czasu - mocnego papierosa. W wolnych chwilach słucha Nicka Cave'a. A z malarzy ceni Velázqueza za dowcip!

Poprzedni tekst autora:

Wynalazek przeciwko pigułce gwałtu
Skomentuj

Komentarze (3)

  • marcin_freak 27.08.2014, 19:29
    świetna książka, czytałem, polecam
    1
    1 | 0
  • gość 16.11.2014, 10:17
    jo a ještě maličkost.Důležite1 je zpětne1 vazba.Nepotvrzene1 genialita časem suonkzle zase do blbosti.Takže pohybuj se v ok... Więcej
    1
    0 | 1
  • gość 17.11.2014, 21:05
    Hola, Magdalena, un abrazo desde Espaf1a, me alrgeo mucho de conocer tu candidatura a Vitacura porque tu trabajo va a ser p... Więcej
    0
    0 | 0
Trwa ładowanie...