63

Fenomen 50 twarzy Greya

Drogie Panie, wszystkie znamy fakty. Brytyjska żona i matka w średnim wieku rozmiłowała się w powieści dla nastolatek pt. "Zmierzch." Ta niewinna fascynacja owocowała twórczością. Pani E.L. James stworzyła własną wersję przygód Belli, niemrawej, gapowatej nastolatki bez zauważalnego życia wewnętrznego - oraz Edwarda, najśliczniejszego spośród wampirów. Opowiadanie James aż kipiało od erotycznych motywów. Niestety. Tak zwane fan fiction, nawet, jeśli zdobędzie sobie popularność wśród internautów, nie jest dziedziną, na której można cokolwiek zarobić. Pani James wykonała więc krok genialny w swej prostocie. Z Belli zrobiła Anastazję, niemrawą, gapowatą studentkę bez zauważalnego życia wewnętrznego. Z jej nieśmiertelnego wybranka - Christiana Greya, najśliczniejszego spośród milionerów. A potem już poszło. Wielkie nakłady, liczne dodruki. Ostatnio zaś głośna, choć niezbyt pochlebnie recenzowana ekranizacja. Czy tego chcemy, czy nie, "50 twarzy Greya" stało się kulturowym fenomenem.

Daleka jestem od tego, by kpić z autorki James. To ona zakpiła z nas wszystkich. Okazuje się, że wystarczy napisać banalny romans na motywach z drugiej ręki, by do końca życia tarzać się w forsie.
Żałuję, że nie ja wpadłam na ten pomysł.

Przyjrzyjmy się bliżej powieści "50 twarzy Greya."

Co sprawiło, że opowieść o relacji naiwnej dziewczyneczki oraz bardzo bogatego bucefała - trafia do tylu damskich serc? Oglądana przez lupę, opowieść o Anie i Greyu nie wygląda szczególnie romantycznie. W dużym skrócie: ona robi z nim wywiad dla uniwersyteckiej gazetki. Jest pod piorunującym wrażeniem urody pana Greya, tudzież jego garnituru od drogiego krawca. On, widząc tę skompleksiałą, potykającą się o własne nogi niezgrabę decyduje, iż Anastasia Steele będzie jego idealną następną ofia... wróć: partnerką seksualną. Ona mimo dwudziestu lat na karku nie tylko nigdy nie była w żadnej erotycznej relacji, ale nawet się nie onanizowała. On skwapliwie korzysta z jej niezorientowania. Na następnych stronach powieści dostajemy boleśnie realistyczny opis relacji, którą każdy psycholog nazwałby toksyczną.

Fenomen 50 twarzy Greya

Christian Grey jest egocentrykiem bez grama empatii. Nie interesuje go osobowość Anastazji (toż oni właściwie o niczym nie rozmawiają.) Nie obchodzi go także, czy dziewczyna czuje się swobodnie w modelu, który jej narzucił. Nie proszony ingeruje w życie Anastazji. Śledzi ją na mieście. Przegląda sobie jej prywatne dokumenty. Robi jej scenę z powodu jakiegoś kolegi. Naciska, by podpisała idiotyczną umowę, z której wynika, iż odtąd osoba znana jako Anastasia Steele stanie się de facto jego własnością. Zmusza dziewczynę do jedzenia, choć ona wyraźnie nie ma na to ochoty. Wreszcie - wykupuje firmę, w której nasza bohaterka pracowała. Czy istnieje dobitniejszy sposób, by powiedzieć komuś: "jesteś moją własnością"?
Ależ to jest takie wzruszające, powie ktoś. Łazi za nią, narusza jej prywatność, ponieważ kocha. Zależy chłopu. To takie słodkie.

A poza tym imć Grey nie jest bynajmniej twardym jak stal monolitem z biznesowej bezwzględności i wyrzeźbionych mięśni. Autorka zadbała, by miał traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa. To na pewno usprawiedliwia jego arogancję, zapatrzenie w siebie i całkowity brak umiejętności, by traktować drugiego człowieka jak suwerenną istotę obdarzoną własną wolą.

A poza tym, to przecież jest opowieść o BDSM, czy nie tak? To polega na przemocy! Nasz milioner daje Anastazji liczne orgazmy! Zatem wszystko jest w porządku.

Otóż: nie.

Widzicie, Drogie Panie - autorka James o BDSM wie tyle, ile wyczytała na wikipedii. Albo i mniej. Skrót ten rozwijamy tak: Bondage, Dominance, Sadism, Masochism. Zwracam uwagę, że nie figuruje tam ani A jak Abuse (przemoc), ani St jak Stalking.

Zdrowa, bezpieczna relacja seksualna, w której partnerzy świadomie przekraczają obyczajowe granice - ma to do siebie, iż jest podejmowana za obopólną, świadomą zgodą. Czy Ana wiedziała, co ją spotka w czerwonym pokoju zabaw pana Greya? Czy on poświęcił kwadrans swego cennego czasu, aby jej to objaśnić? By zapytać, jak ewentualnie będzie się z tym czuła? Nie.

Druga ważna sprawa. Sadomasochistyczny model relacji łóżkowych nie oznacza z automatu, że osoba A staje się własnością (niewolnicą, zwierzątkiem) osoby B w realnym życiu. Seks a codzienność to dwie osobne sprawy. Są tacy, którzy lubią zacierać tę granicę, ale mówimy tu o niszy wewnątrz niszy. Innymi słowy: śledzenie, dogadywanie, naciskanie, zastraszanie i odcinanie od znajomych nie ma NIC wspólnego z BDSM. Za to wszystko - z byciem pospolitym dupkiem.

Ktoś w internecie zwrócił uwagę, iż pan Grey wydaje się pociągający tylko z dwóch przyczyn: ładnie wygląda i ma mnóstwo pieniędzy. Cała reszta jego osoby nie jest już tak zachęcająca. (Serio, gdyby facet próbował mi mówić, co i kiedy mam jeść - zdzieliłabym go patelnią.)

Fenomen 50 twarzy GreyaTo fakt. Nasz milioner spełnia w tej historii rolę, w bajkach tradycyjnie rezerwowaną dla księcia. O baśniowych królewiczach też nie wiedzieliśmy nic - poza tym, że byli przystojni i mieli dostać królestwo w spadku. Ale to wystarczało, by biedna sierotka czuła do nich miętę.

Ana Steele jest taką właśnie współczesną sierotką. Kopciuszkiem, co z usmolonego zapiecka (uniwersytetu) trafia na komnaty królewskie (salony pana Greya.) Zadaniem Kopciuszka jest pozyskać serce księcia. Oraz przeskoczyć kilkanaście szczebli społecznej drabiny. O tym, czy książe jest aby dobrym człowiekiem - baśnie milczą. Bo to nieistotne.

Wiele kobiet ma ten baśniowy model wyryty w podświadomości. Historyjka o Greyu przypomina im filmy Disneya - tyle, że jest pieprzniejsza.

Wszystkie pamiętamy film "Piękna i Bestia", prawda? Bystra, zaradna, choć uboga Bella zostaje porwana przez przerażającego sierściucha. Początkowo przerażona swoją sytuacją, w końcu zapała do potwora uczuciem. A sierściuch ujawni niespodziewane pokłady czaru i ciepła. By w finale zrzucić skórę bestii na rzecz czegoś powabniejszego.

Nigdy mnie ta bajka nie wzruszała. Zwyczajnie nie wierzę w zdrową, kochającą relację, która zaczyna się od pogwałcenia czyichś granic. Postępowanie Belli trąci mi ostro syndromem sztokholmskim.

Niestety, taki model romansu jest powielany w niezliczonych wariantach. Popkultura uczy młode dziewczyny wiary w to, że "trudnego" (agresywnego, nieodpowiedzialnego, niedostępnego emocjonalnie) mężczyznę można Uleczyć Miłością. A potem mamy siniaki, łzy i zakładane na komisariatach Niebieskie Karty. "Ja myślałam, że on po ślubie się zmieni!" Nie, kochana, on nie zmieni się nigdy. Dlaczego zresztą miałby? Skoro tak pięknie mu się podłożyłaś?

Nie dokarmiajmy bestii. Nie warto tracić czasu na rozmaitych panów Greyów. Świat jest pełen zrównoważonych, empatycznych mężczyzn, którzy może nie mają helikoptera - ale jak najbardziej są w stanie dać nam wspaniały seks.

Nina Wum

Niebieskowłosa autorka krótkich form literackich. Kiedyś publikowana w Nowej Fantastyce, obecnie udziela się jako recenzentka na portalu Dzika Banda. Specjalistka od splatania słów tak, żeby dobrze brzmiały. Uwielbia popkulturę i tarza się w niej bez umiaru. Lubi ciężką muzykę, kiczowate filmy i krwawe gry komputerowe. Najbardziej jednak fascynuje ją osobliwa natura ludzka.

Poprzedni tekst autora:

Miłość z internetu
Skomentuj

Komentarze (63)

  • gość 06.03.2015, 18:11
    O, w sumie nawet spoko felieton jak na tutejsze warunki. Jestem zaskoczona.
    78
    69 | 9
  • gość 06.03.2015, 18:38
    obejrzalam film wczoraj i yhhh.. nie rozumiem czym ten zachwyt - ot glupie to i kupy sie nie trzyma
    60
    41 | 19
  • milva 06.03.2015, 18:47
    Dobrze się czyta i trudno autorce w jej przemyśleniach nie przyznać racji. Tylko gdzie szukać tych zrównoważonych, empatycz... Więcej
    40
    29 | 11
  • gość 06.03.2015, 19:06
    jedno pytanie czy osoba która to pisała przeczytała wszystkie 3 części :) ? Jeśli nie lepiej się nie wypowiadać :)
    121
    55 | 66
  • gość 06.03.2015, 19:20
    przecież ten film to dno i pół metra mułu ....dla niewyżytych gospodyń domowych .
    125
    90 | 35
  • gość 06.03.2015, 19:32
    Film średnio mi się podoba,sceny sexu Anastazji i Chrystiania niezbyt porywające ;-) Natomiast książki (wszystkie 3 częśc... Więcej
    38
    24 | 14
  • gość 06.03.2015, 19:35
    Wszędzie widać reklamy i zachwyty nad tą trylogią, a tu wreszcie ktoś zwrócił uwagę na patologiczny aspekt tej powieści. Mo... Więcej
    50
    42 | 8
  • gość 06.03.2015, 19:47
    Na filmie byłem znajomi zarezerwowali bilety dlatego byłem zmuszony... osobiście film do bani . Tanie romansidło podoba się... Więcej
    55
    40 | 15
  • aaa 06.03.2015, 20:24
    dajcie spokój ile można o tym pisać? rzyg :/
    19
    12 | 7
  • megilla2 06.03.2015, 21:13
    byłam ciekawa, co o tym myślisz. Mam podobne zdanie. Zal mi, że taki chłam osiąga szczyty popularności.
    28
    20 | 8
Trwa ładowanie...